Kapitan, tytułowy bohater filmu[1] Kryspina Pluty[2], od lat podąża w jednym kierunku: walczy o swoją Szkołę Pod Żaglami. Traci jeden statek, który dla niej zbudował – buduje nowy. Trafia na przeszkody, ale zawsze znajdował sposoby, by je pokonać. Jednak w czasach najnowszych mur okazał się wyjątkowo wysoki i twardy: instytucje są wzgardliwie obojętne, rówieśnicy Kapitana, którzy być może coś by mogli pomóc – są starzy, wygodni i zawistni. Kapitan walczy sam.

Kryspin przedstawia alegoryczną opowieść o kimś, kto – używając metafory K. O. Borchardta – jest kapitanem własnych marzeń i zamierzeń: chce wybudować kolejny żaglowiec dla przyszłych pokoleń i wie, że – jeśli nie teraz, to kiedyś – mur przeszkód runie od uderzeń, trzeba tylko weń bić nieustannie. Jego film jest przeciwko biurokracji, małości, głupocie i jej odmianie: ignorancji. Jednocześnie zawiera wielkie humanistyczne przesłanie: liczą się czyny i walka, a wiek jest pojęciem umownym, bo starość to stan umysłu niezależny od daty urodzenia.

To opowieść wielowymiarowa, bo życie zmusza Kapitana do walki na dwóch frontach, gdyż zaczynają się problemy domowe. Ale nic nie zmusi go, by przestał walczyć o swój cel nadrzędny, bo ponadczasowy. Może przegrywać bitwy, ale wojna trwa[3]. [Więcej o tym w części pierwszej: ► „Film Kapitan – jak go widzę”]

 

Kadr z filmu Kapitan.
Fot. Grzegorz Hartfiel

 

Wszystko to jawi się jako spójna całość dopóty… dopóki Kryspin nie zaczyna o swoim filmie mówić. Bo z tego, co mówi, jakoś bardzo niewiele mi pasuje do tego, co widziałem. Tak bywa: twórca nie musi umieć ocenić i docenić wartości tego, co zrobił, a tym bardziej o tym opowiadać. Niestety, niewielu umie odpowiedzieć tak, jak pewien znany mi rzeźbiarz, który na prośbę dziennikarza o opisanie znaczenia i sensu jego najnowszego dzieła odpalił: „Gdybym umiał to opowiedzieć słowami, byłbym pisarzem, a nie rzeźbiarzem”.

 

Najpierw była rozmowa – „Dokument o marzeniach i przemijaniu” – Andrzeja Minkiewicza z reżyserem, opubli­ko­wana przez Wiatr. Magazyn dla żeglarzy (grudzień 2019 – styczeń 2020)[4].

Czytałem ze zdumieniem. Gdybym z Kryspinem nie rozmawiał wcześniej, o improwizacji właśnie, gdybym nie słyszał i nie pamiętał tego, co mówił, gdybym tego filmu nie widział, być może nad zdaniem „muszę przyznać, że nawet ja nie wiedziałem, o czym tak do końca będzie to film” wzruszyłbym ramionami i przeszedł do dalszych zajęć. Bo z tej rozmowy wynika, że Kryspina film zaskoczył, że nawet on – reżyser i scena­rzysta – nie wiedział, o czym tak do końca ten film będzie, i że – mimo istnienia scenariusza – była to improwizacja.

Tak się składa, że znam Kryspina nie od wczoraj. Ładnych parę miesięcy ze sobą przepłynęliśmy, a godzin, które spędziliśmy na dyskutowaniu nad filmem Kapitan, nie zliczę. Z czego zapamiętałem, między innymi, że według Kryspina każdy film dokumentalny „nie wiadomo jaki się okaże” i że jest ogromna różnica w tym, że „nie wiem, o czym będzie film” a „nie wiem, jaki się okaże”, że każdy film dokumentalny jest podróżą. Z czym – w przypadku Krzysztofa Baranowskiego – ja się nie zgadzałem, bo tu akurat wszystko jest wiadome, poza jednym: poziomem komplikacji przeszkód.

 

W rozmowie wydrukowanej przez Wiatr Kryspin zaczyna się unosić na skrzydłach narracji. Opowiada o marzeniach swego bohatera, o metaforach, o alter ego, o jego dorastaniu (sic! – ta niby-metafora brzmi absurdalnie nawet w kontekście całej wypowiedzi), o katharsis, wreszcie o wieku (co sugeruje spojrzenie na świat dziecka, wg którego ludzie, gdy mają powyżej 40 lat, to już raczej nie żyją). Mówi, że bohater filmu przechodzi jakąś wewnętrzną przemianę i przeżywa jakieś oczyszczenia (bo „już nie buduje żaglowca – buduje relacje”).

Tymczasem według mnie – powtórzę po raz kolejny – główny cel Krzysztofa Baranowskiego od czterech dekad był i jest jeden: jego Szkoła Pod Żaglami i tejże Szkoły siedziba, czyli żaglowiec. Co film pokazuje wyraźnie, z czego wynika niemożliwy pozornie wniosek, że film Kryspina ma większe pojęcie o swoim bohaterze niż Kryspin, gdy o tym filmie mówi.

 

Nie dziwię się, że wywiad w Wietrze wywołał reakcję Krzysztofa Baranowskiego, który napisał ripostę „Kulisy filmu Kapitan”, przez tenże Wiatr zamieszczoną w numerze z lutego-marca 2020[5].

 

Listopad 2019. Krzysztof Baranowski sprawdza takielunek i żagle na Polonezie.
Fot. F. Gruszczyński / Wiatr

 

Najpierw miałem wrażenie, że Krzysztof Baranowski się uniósł, że rozdźwięk między tym, co ja od Kryspina słyszałem, a tym co mu przypisano w druku, złożyć trzeba na karb niedokładności zapisu, redakcji tekstu. Słowem: jakiegoś przekłamania.

Kolejny wywiad Kryspina pokazuje jednak, że w Wietrze przekłamań nie było. 9 marca 2020 r. Katarzyna Michałowska opublikowała w portalu  Stacja Zmiana podcast „Reżyserem się jest – Kryspin Pluta”.

 

Kryspin powtarza to samo, tym razem do mikrofonu:

– […] z Krzysztofem Baranowskim w najnowszym moim filmie: ja wybrałem się z nim w podróż. ale nie wiedzieliśmy, gdzie zajdziemy. […] Bo ja Krzysztofa namówiłem na to, żebyśmy opowiedzieli historię człowieka, który się nie poddaje, który buduje żaglowiec trzeci w swoim życiu. […] To jest taka rzecz zerowa: to znaczy, że opieram ten film na kanwie budowy żaglowca. Ale film zaczyna iść w stronę bardziej prywatną, bardziej osobistą i dlatego staje się przez to dużo bardziej uniwersalny, bo Krzysztof musi się zmierzyć nie tylko z pewnymi planami i ideą, ale naprawdę z czymś, czego się nie spodziewa. Coś, co jest najbliżej niego, coś co jest u niego w domu: jego żona zaczyna chorować […] I nagle zaczyna to być film o tej dwójce. Dwójce ludzi, którą ja zaczynam obserwować uważniej niż do tej pory i która jest bardzo ciekawa, bo ta relacja – wydaje mi się – jest dużo ważniejsza od marzeń.[6]

 

Zatem Krzysztof Baranowski w ripoście z Wiatru ma rację, tyle tylko, że odpowiedział na to, co Kryspin POWIEDZIAŁ, a nie nakręcił:

Tak powstał scenariusz zatytułowany „Luchador” (imię dane mi na chrzcie równikowym), co po hiszpańsku znaczy „Walczący”. Tego scenariusza nie widziałem, ale reżyser przekonywał, że „dokument scenariusza się nie trzyma”.
[…] nadużył przy tym mojego zaufania […]

 

Widzę proporcje inaczej, niż Kapitan, który twierdzi że Kapitan miał być o wojowniku, a jest o kimś przegranym. Według mnie film jest o wojowniku, którego pole walki niespodziewanie się rozszerza, który w tym konkretnym przypadku przegrał – ale ‘przegrywać’ to zupełnie co innego niż ‘być przegranym’.

I jeśli Kryspin zaufania Kapitana nadużył, to na szczęście nie filmem, a tym, co o swoim filmie opowiada: że mu się wydaje, że nie wiedział, dokąd zajdzie, że żaglowiec to marzenie, że jest coś od głównego celu ważniejsze.

 

Arch. Kryspin Pluta

 

Kryspina – jak wynika z tego, co mówi – temat „prywatny” skusił: miało być o walce, a skręciło (samo?) w domowe pielesze. To tłumaczenie jest też pewnie próbą wyjścia z przerasta­jącej go sytuacji, gdy myśl główna nowego filmu wyszła poza ramy jego dotychczasowych kameral­nych opowieści: o małym żeglarzu (jak w Optimiście), o relacji dwojga ludzi różnej etni (jak w Gadzio) czy o tęsknocie dziecka za wciąż nieobecnym ojcem (jak w Wyspie Wiktorii).

Na szczęście rzeczywiście okazało się, że film Kryspina mówi o bohaterze więcej i bardziej prawdziwie niż Kryspin potrafi to opowiedzieć słowami. Z których wynika, że wciąż do niego nie dotarło to, co ja widzę w filmie: że dla bohatera jego Szkoła Pod Żaglami nie została zamknięta, tylko przerwana. Że żaglowiec to nie marzenie, a konieczność. Że zamiar jego budowy nie został odrzucony, a odłożony. Że walka się nie skończyła. Że cel wciąż jest ten sam. Że ów bohater wojownikiem nie „był”, a JEST.

W roz­mowie dostrzegła to prowadząca, Katarzyna Michałowska:

To jest ważny wniosek w kontekście ogólnej zmiany w życiu, […] ale z drugiej strony, faktycznie dla mnie to jest też ważne: trzymam się korzeni, swoich wartości – i tego nie gubię. Idę w proces, ale mam ten plecak, w którym mam te swoje ważne rzeczy, które są. I nie zgubię tego.

 

Arch. Kryspin Pluta

 

Być może, gdyby Kryspin od początku umiał o tym opowiedzieć słowami, zrobiłby film inny, mocniej­szy, albo opisał wszystko prozą. Ale na ekranie pokazał, że umie o walce swego bohatera opowiedzieć obrazami. I o to przecież chodzi.

Wnioski…

…są dwa:

– słuszną (od czasu do czasu) okazuje się romantyczna teza, że dzieło artystyczne to byt niezależny;

–  lepiej interpretować film niż interpretować wywiady.

 

To ostatnie zdanie podpowiedział mi sam Kryspin, gdy mu pokazałem powyższy tekst. I podsumował rzecz słusznie, bo filmować, a mówić o tym, co się filmuje, to dwie różne dyscypliny, często bardzo odległe.

 

Obejrzyjcie film Kapitan koniecznie.

 

Kazimierz Robak
marzec/maj 2020.

► Część pierwsza tego tekstu – „Film Kapitan – jak go widzę” – jest   ►►TU 

 


[1] Kapitan. 2019; czas: 50 min. Scenariusz i reżyseria: Kryspin Pluta; zdjęcia: Grzegorz Hartfiel; dźwięk: Mariusz Bielecki, Maciej Krupa, Maciej Odrowąż Sypniewski, Piotr Pastuszak, Marcin Popławski; muzyka: Mikołaj Majkusiak; montaż: Ziemowit Jaworski; producent: Dariusz Dikti; produkcja: „Darek Dikti Biuro Pomysłów”; współfinansowanie: Polski Instytut Sztuki Filmowej, Gdyńskie Centrum Kultury, Urząd Miasta Gdyni; dystrybucja: Polski Instytut Sztuki Filmowej, Miasto Gdynia, Gdyńskie Centrum Kultury; premiera: 19 września 2019 (Festiwal Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni). Od tego czasu pojawia się, mniej lub bardziej regularnie w telewizji Ale Kino.

[2] Kryspin Pluta (ur. 1981) – reżyser filmów dokumentalnych. Absolwent socjologii na Wydziale Nauk Społecznych oraz reży­se­rii na Wydziale Radia i Telewizji im. Krzysztofa Kieślowskiego (Uniwersytet Śląski w Katowicach); absolwent kursu doku­men­tal­nego Mistrzowskiej Szkoły Reżyserii Andrzeja Wajdy; absolwent podyplomowych studiów pedagogicznych na Akade­mii Marynarki Wojennej; pracuje z młodzieżą w warsztatach filmowych w Fundacji Inicjatyw Twórczych „Fordewind”; czło­nek Stowarzyszenia Filmowców Polskich; sternik morski; instruktor żeglarstwa (uczy dzieci w klasie Optimist), płynął (jako nau­czy­ciel i filmowiec) w dwóch rejsach Szkoły Pod Żaglami Krzysztofa Baranowskiego (2013, 2015). Wybrana filmografia (scenariusz i reżyseria): Kapitan (2019) – 50 min.; Optimista (2013) – 44 min.; Martijn & Zoë (2011) – 42 min.; Magellan (2011) – 11 min.; Kurs na Jamboree (2011) – 22:07; Wyspa Wik­torii (2008) – 11 min.; Gadzio (2007) – 15 min.

[3] Więcej o tym w części pierwszej: Film Kapitan – jak go widzę”.

[4] Minkiewicz, Andrzej. „Film ‘Kapitan’ o Krzysztofie Baranowskim, czyli dokument o marzeniach i przemijaniu”. Wiatr. Magazyn dla żeglarzy. Grudzień 2019 / Styczeń 2020; str. 16-17. Dostęp: 2020-03-13. <http://magazynwiatr.pl/pdf/MagazynWiatr_01_2020.pdf>

[5] Baranowski, Krzysztof. „Kulisy filmu ‘Kapitan’. ‘Miał być obraz o wojowniku, a powstał wyciskacz łez’”. Wiatr. Magazyn dla żeglarzy. Luty/marzec 2020; str. 34-35. Dostęp: 2020-03-13. <http://magazynwiatr.pl/pdf/MagazynWiatr_03_2020.pdf>

[6] Michałowska, Katarzyna. „Reżyserem się jest – Kryspin Pluta”. 2020-03-09. Podcast. Portal: Stacja Zmiana. Dostęp: 2020-03-13. <https://stacjazmiana.pl/episodes/rezyserem-sie-jest-kryspin-pluta/> [22:03 – 27:26]


► Żeglujmy Razem – powrót na Stronę Główną

Jedna myśl na temat “Wielogłos o Kapitanie, cz. 2.
Kazimierz Robak: Twórca i tworzywo

Możliwość komentowania jest wyłączona.